W zatoce Lądującego Smoka (czy też Spadających Smoków) najstarszymi skałami są osady Ordowiku i Syluru (powstałe około 455-420 milionów lat temu). Są to formacje Tan Mai i Co To. Pierwsza z nich składa się z piaskowców, mułowców z wkładkami zlepieńców, łupków serycytowych, łupków kwarcowych. Miąższość tej formacji osiąga 1960 metrów. Formacja Co To wzięła swą nazwę od pobliskiej wyspy, zawiera ona osady fliszowe (turbidyty, mułowce, łupki). Osiąga podobną miąższość - około 2 tysięcy metrów i zawiera skamieniałości wczesnego Syluru - Demirastrites triagulatus, Spirograptus turriculatus, Pristiograptus cf. regularis, Monograptus exgr. pandus.
czwartek, 5 maja 2011
niedziela, 17 kwietnia 2011
GUAN YU
Jest jedną z najważniejszych Chińskich postaci w historii, jego prawdziwe życie ustąpiło miejsca zmityzowanej wersji, którą możemy odnaleźć chociażby w powieści historycznej "Romans Trzech Królestw", a jego uczynki i walory moralne przekazywane było z pokolenia na pokolenie w wyidealizowanej wersji.
Guan Gong. Uosobienie lojalności i prawości.
piątek, 8 kwietnia 2011
MAKAU
Makau to drugi obok Hong Kongu Specjalny Region Administracyjny. Chiny dbają tylko o obronę terytorium i politykę zagraniczną. Małe Makau (28 kilometrów kwadratowych powierzchni i około pół miliona mieszkańców) ma odrębny system prawny, administracyjny i gospodarczy. Utrzymuje własną policję. Waluta Makau jest pataka, kurs jest ustalany w stosunku do dolara z Hong Kongu (kurs jeden do jednego). Dolar hongkoński jest tu wszędzie przyjmowany i stanowi 50% pieniędzy w obiegu.
Aby dostać się do Makau do wyboru mamy prom (kursuje co 15-30 minut, rejs trwa około godziny, cena 130-275HKD) lub śmigłowiec (cena 2900 HKD za przelot). W tym roku mają się rozpocząć prace nad mosto-kanałem o długości 29,6 kilometra. Ma on połączyć oba miasta, według planu będzie to autostrada z trzema liniami ruchu po każdej stronie. Nieśmiało mówi się o ukończeniu projektu w roku 2015.
sobota, 5 marca 2011
WYZNAWCY I BLOKI
Hong Kong jest miastem wolności wyznaniowej. Przeważają wyznawcy buddyzmu i taoizmu, ale żyją tu protestanci, katolicy, muzułmanie, hinduiści, sikhowie czy żydzi. Blisko 250 tysięcy katolików może modlić się w 52 parafiach (42 kościoły, 31 kaplic). Msze odprawiane są najczęściej w języku kantońskim, ale ponoć w 3/5 kościołów oferuje msze po angielsku.
Za sprawa misjonarzy nawracających Chińczyków z mainlandu można też wysłuchać nabożeństwa po włosku, niemiecku, hiszpańsku, łacinie czy wietnamsku. Jest również w Hong Kongu kilku polskich zakonników, w rezultacie raz w miesiącu i Polak zmówi Zdrowaśkę w ojczystej mowie. Na mszy po Polsku byliśmy raz, frekwencja dość marna - było nas jakieś 10 osób (ponoć mieszka tu i pracuje 200-300 Polaków).
środa, 2 lutego 2011
KUNG HEI FAT CHOI
Najważniejsze wydarzenie w chińskim kalendarzu imprez to Chiński nowy rok. Zaczyna się właśnie rok królika... Oby zwierzątko było dla Was wszystkich łaskawe (i w niczym nie przypominało królika mordercy ze Świętego Graala Monty Pythona)...
Kilka dni temu w Parku Wiktorii rozpoczął się targ kwiatów, który kończy się w noc poprzedzającą obchody nowego roku. Popularną roślinką widoczną obecnie na ulicach miasta jest nipplefruit (Solanum mammosum), roślinka po polsku się nie nazywa więc nawiązując do angielskiej nomenklatury nazwałbym ją cytryną cyckowatą. Cytryną, bo gdy dojrzeje przypomina cytrynę z kilkoma wypustkami - sutkami. Chińczycy obrazowo nazywają ją wu dai tong tang, co się tłumaczy "5 generacji żyjących w harmonii pod jednym dachem" (bo cytrynka może mieć maksymalnie pięć wypustek). Roślinka jest trująca, pełni ona jedynie funkcje ozdobne.
środa, 12 stycznia 2011
DIM SUM
Pierwszym doznaniem kulinarnym w Hong Kongu, powtarzanym później kilkakroć były wizyty w typowych tutaj restauracjach typu dim sum. Podawane w tych knajpkach dania są niewielkie, dlatego zazwyczaj siadając przy stole chwyta się za listę i ołówek, po czym stawia się ptaszka przy wielu pozycjach, które chcielibyśmy ujrzeć na stole. Zazwyczaj są to dania smażone na głębokim oleju (podawane na talerzykach) lub gotowane na parze (te podaje się w małych bambusowych pojemniczkach o okrągłej podstawie).
czwartek, 16 grudnia 2010
ZIMA I (NIE)ZBĘDNE ETATY
Zimową porą zdarza się, że temperatura w Hong Kongu spada do dziesięciu stopni. Wczoraj wieczorem zapukał sąsiad przyodziany w wełniany kubraczek i z troską w głosie zapytał czy mamy ciepłą kołdrę bo noc będzie zimna. A i owszem mamy, ale nie spodziewamy się mrozu - taką otrzymał odpowiedź.
Dzisiejszy dzień jak na tutejsze warunki rzeczywiście chłodny, bo temperatura błąka się w okolicach rzeczonych dziesięciu stopni. W autobusie czułem się jakbym siedział w szafie babci - tak pachniało naftaliną. Zapach pochodził z rzadko tutaj używanej garderoby - Chińczycy powyciągali grube wełniane czapy, kożuszki, kurtki z podpinkami, szaliki. Nie sądzę żeby można takie rzeczy nabyć w lokalnych sklepach - towary pewnie pochodzą z prywatnego importu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)