poniedziałek, 1 listopada 2010

CHUNG YEUNG FESTIVAL


Chung Yeung Festival jest jednym z ważniejszych wydarzeń w Hong Kongu. Święto to obchodzone jest 9 dnia 9 miesiąca księżycowego, aby upamiętnić i oddać szacunek przodkom. Rodziny odwiedzają groby bliskich, czyszczą je. Przynoszą ze sobą ciastka Ka, których konsumpcja ma przynosić powodzenie w życiu.

Tego dnia wiele osób udaje się w góry na piknik, ponieważ drugim powodem do świętowania jest upamiętnienie dynastii Han (BC 202-AD 220). Według legendy wróżbita doradził  królowi Woon, aby zabrać całą swą rodzinę na 24 godziny w góry. Rada była trafna, bo po powrocie okazało się, że wszystkie żywe istoty w ich wiosce zostały wymordowane.

czwartek, 28 października 2010

TAI CHI I MAHJONG


Zmierzając do pracy wysiadamy na przystanku przy parku. Codziennie przysiadamy w parku na kilka minut, aby poobserwować ćwiczących ludzi. Jest tam kilka grup. Pierwsza, największa to dobrze zorganizowana grupa kobiet ćwiczących tai-chi. Grupa liczy 20-30 osób, dostrzegłem tam tylko jednego mężczyznę.

Wszyscy ubrani są w takie same koszulki (każdego dnia zakładają strój innego koloru). Niektóre z kobitek muszą mieć spore doświadczenie w tym sporcie, bo tai-chi w ich wykonaniu wygląda naprawdę dobrze.
Czasem jest tam osoba z mikrofonem przy ustach, która ćwicząc przemawia do towarzyszek, zapewne instruując w która stronę zwrot wykonać i którą kończynę podnieść.

wtorek, 19 października 2010

ŚWIĘTO ŚRODKA JESIENI


Dawno, dawno temu w odległej krainie żyła sobie Chang O i jej mąż Hou Yi. Hou Yi był dzielnym wojem i najlepszym łucznikiem w służbie cesarza. Kochał on swa żonę bardzo.  Obawiał się jednak, że jej wścibska natura może napytać jej biedy.

W owych czasach było wiele słońc na niebie. Okrążały one ziemie, ale ludzie bali się, że mogą się one połączyć w wielką ognistą kulę i zniszczyć ziemię.

piątek, 20 lutego 2009

PIRAT DROGOWY


Wczoraj w audycji Drivetime prowadzonym przez Mary Wilson w radio RTE1 uslyszalem cos co mnie wielce rozbawilo. Spiesze sie podzielic moja radoscia...
Otoz policja irlandzka (Garda Siochana) rozwiklala zagadke pirata drogowego, ktory notorycznie lamal przepisy na ternie calego kraju. Od Donegal po Cork, od Galway po Dublin przekraczal predkosc, parkowal w niedozwolonych miejscach i bral udzial w roznych stluczkach drogowych. Pozostawal przy tym zupelnie bezkarny. Tylko do czerwca 2007 roku w policyjnej bazie danych pojawilo sie ponad 50 incydentow z jego udzialem. Kierowca ten pochodzi z Polski!! Poza tym spryciarz, za kazdym razem gdy byl zatrzymywany podawal inny adres zamieszkania co utrudnialo jego poszukiwania. Imie i nazwisko przestepcy brzmi.... PRAWO JAZDY.

wtorek, 14 października 2008

NEPAL


Zanim znaleźliśmy się w Nepalu po raz ostatni podczas naszej podróży jechaliśmy indyjska koleją. Byl to Shatabdi Express, łączący Delhi z Agrą i jadący dalej na wschód. my odbywaliśmy podróż w przeciwnym kierunku, z Jahnsi do Delhi. Pociąg ten posiada wyłącznie wagony z siedzeniami lotniczymi, wagonów typu sleepers tam nie uświadczysz.

Podróż nasza trwała 4 i pół godziny i przez ten czas karmiono nas jakieś trzy razy. W czasie całej naszej podróży po Indiach nie jadaliśmy tak często i solidnie jak w tym pociągu. Po minięciu każdej stacji serwowano posiłki. A. w połowie drogi powiedziała pas, ja tylko popuściłem pasa.

poniedziałek, 6 października 2008

PRZEMYŚLENIA PANA HENIA


W Agrze lenistwo nas ogarnęło. Po dwóch tygodniach intensywnych wojaży zrobiliśmy sobie dzień odpoczynku i nie robiliśmy nic. Na drugi dzień tylko ikonka Indii - Taj Mahal. dziś jesteśmy w Khajuraho, właśnie zaliczyliśmy następny żelazny punkt w tym kraju - kompleks bajecznie rzeźbionych świątyń, znanych szerzej zapewne dlatego, że niewielki procent tych rzeźb ukazuje jak panie i panowie uprawiają miłość. Nie tylko panie i panowie, jest tu i obrazek pokazujący, że i koń może być najlepszym przyjacielem mężczyzny.

Dziś jeszcze jedziemy do Orchy. Część indyjska naszej podróży dobiega końca, wkrótce udamy się do Nepalu.

czwartek, 2 października 2008

Z RAJASTHANU PO RAZ DRUGI


Żyjemy w wielkim pędzie. Przez ostatnich kilka dni nie mogliśmy nigdzie zagrzać miejsca na, tyle, aby z internetu skorzystać. Drugiego dnia w Udajpurze oglądaliśmy miasto i jego pałace od strony wody. Kiedy zakończyliśmy nasz krótki rejs natknęliśmy się na początek uroczystości weselnych Europejki i Hindusa, a sądząc po rozmachu z jakim wesele było zorganizowane to nie był to biedny Hindus. Zaczęło się wszystko od przejażdżki słoniem, za którym podążał korowód złożony z orkiestry i gości weselnych. Wszyscy udali się na wyspę, na której przygotowany był bankiet (byliśmy na wysepce pół godziny wcześniej, kiedy trwały próby dźwięku).